Reklama Gora

Video

 

 

POLECAMY

Polecamy  Biuletyn PRP - Numer

Najnowsza książka "Operacja Terror" już w sprzedaży. Do książki załączony jest na płycie DVD film fabularny pod tym samym tytułem. Zapraszamy!

Mieszkańcy Rumunii i Bułgarii od 1 stycznia mogą pracować w całej Unii. To dramat dla obu krajów. Przed zalewem imigrantów z najbiedniejszych państw Wspólnoty od tygodni ostrzegają tabloidy w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech. A partie skrajnej prawicy mają nadzieję, że dzięki temu zdołają poprawić swój wynik przed wiosennymi wyborami do Parlamentu Europejskiego:

już teraz francuski Front Narodowy stał się w sondażach największym ugrupowaniem kraju.

Z powodu zniesienia ograniczeń w podejmowaniu pracy w Wielkiej Brytanii, Austrii, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Holandii, Belgii, Luksemburgu i na Malcie (pozostałe kraje Unii uczyniły to już wcześniej), władze w Sofii i Bukareszcie wcale jednak nie otwierają szampana.

 

– To jest dla nas prawdziwy dramat – przyznał w środę ambasador Rumunii w Paryżu Bogdan Mazuru w telewizji BFM TV.

 

Podobnego zdania jest Komisja Europejska. W swoim najnowszym, listopadowym raporcie o kondycji ekonomicznej Unii wskazuje ona, że w przeciwieństwie do innych krajów Wspólnoty sytuacja na Bałkanach, zamiast się poprawiać, raczej się pogarsza.

 

Wyludnienie

 

– Poprawa koniunktury w Bułgarii będzie słaba w stosunku do innych nowych krajów członkowskich, bo znaczący spadek ludności spowodowany emigracją i starzeniem się społeczeństwa podcina potencjał wzrostu – piszą brukselscy eksperci. Ich zdaniem w tym roku bułgarska gospodarka będzie rosła w tempie zaledwie 1,5 proc., dwa razy wolniej niż polska. Niewiele lepsza jest sytuacja w Rumunii.

 

Od upadku komunizmu ludność Bułgarii skurczyła się z 9 do 7,5 mln osób. W tym czasie Rumunia straciła 4 miliony mieszkańców i ma ich teraz niewiele ponad 19 milionów. Przynajmniej 3 miliony mieszkańców obu krajów wyjechało na Zachód, przede wszystkim do bliskich kulturowo Włoch i Hiszpanii.

 

– Co gorsza, imigranci w 85 proc. nie ukończyli 40. roku życia. W Bułgarii pozostawiają więc nie tylko coraz mniej liczne społeczeństwo, ale także społeczeństwo coraz starsze –  mówi „Rz” Marco Incerti z brukselskiego Center for European Policy Studies (CEPS).

 

Teraz fala imigracji może jeszcze bardziej zyskać na sile. Wskazuje na to liczba Rumunów i Bułgarów, którzy wyjechali do Niemiec. Mimo że do tej pory obywatele obu krajów mogli pracować w RFN tylko w niektórych zawodach, osiedliło się ich tam już 360 tys. Władze w Berlinie spodziewają się, że po zniesieniu wszystkich restrykcji do tej grupy dołączy kolejne 180 tys. przyjezdnych. Z kolei londyński instytut Migration Watch przewiduje, że w ciągu pięciu lat w Wielkiej Brytanii na stałe osiedli się 
250 tys. Rumunów i Bułgarów.

 

– Tracimy najlepszych fachowców, których potrzebujemy na miejscu – tłumaczy ambasador Mazuru.

 

Przykładem są rumuńscy lekarze: od przystąpienia kraju do Unii w 2007 roku wyjechało ich na Zachód aż 13 tys., w tym 2,9 tys. do samych Niemiec. Aby powstrzymać falę emigracji, rząd postanowił w tym roku zwiększyć średnie uposażenie w służbie zdrowia o 100 euro miesięcznie. Na wiele to się jednak nie zda, bo przeciętny pracownik rumuńskiego szpitala będzie odtąd zarabiał nieco ponad 400 euro na miesiąc, co i tak pozostanie wielokrotnie mniejszym uposażeniem niż nad Renem. Równie dramatyczny jest odpływ fachowców w innych branżach rumuńskiej i bułgarskiej gospodarki, w tym w budownictwie i przemyśle maszynowym.

 

Niemcy zacierają ręce

 

Władze Niemiec, podobnie jak innych bogatych krajów Unii, choć oficjalnie nie wykazują entuzjazmu z powodu emigracji z obu krajów, doskonale zdają sobie jednak sprawę ze związanych z tym korzyści.

 

Po raz pierwszy od lat niedobór fachowców w takich dziedzinach jak służba zdrowia został powstrzymany. Udało się także zahamować proces starzenia niemieckiego społeczeństwa mimo bardzo niskiego przyrostu naturalnego – zauważa monachijski dziennik „Sueddeutsche Zeitung”.

 

Dzięki emigracji Rumunia i Bułgaria odnotowują także i korzyści. To przede wszystkim transfery pieniężne dla rodzin pozostawionych w kraju, które wynoszą 1,5 mld euro rocznie dla Bułgarii (3 proc. PKB) i 3 mld euro dla Rumunii (2 proc. PKB). Jednak eksperci są zgodni, że w żadnym wypadku nie rekompensuje to ogromnych kosztów wykształcenia emigrantów i zgubnych skutków starzenia się obu społeczeństw dla finansów publicznych.

 

Prawo do podejmowania pracy w innym kraju ówczesnej EWG było jedną z pierwszych wolności związanych z integracją europejską. Już w 1958 r., zaledwie rok po zawarciu traktatu rzymskiego, taka możliwość zaczęła obowiązywać we wszystkich państwach ówczesnej „szóstki”. Włoch mógł więc pracować w Niemczech, a Francuz w Holandii.

 

– Poziom rozwoju tych krajów był jednak wyrównany. Dlatego nie spowodowało to masowej fali imigracji. Ze względów politycznych ten sam przywilej trzeba było teraz rozciągnąć na państwa o wiele biedniejsze, które nie są na to przygotowane – wskazuje Marco Incerti.

 

Poziom rozwoju Bułgarii jest realnie trzykrotnie niższy niż w Niemczech. Kondycja Rumunii jest tylko nieco lepsza. Oba kraje zostały przyjęte do UE w 2007 r. przede wszystkim po to, aby zapobiec eskalacji wojen na Bałkanach. Wielu ekspertów miało jednak wówczas wątpliwości, czy są one rzeczywiście w stanie spełnić warunki członkostwa.

 

Jędrzej Bielecki

 

Zrodlo: rp

Breadcrumbs

Radio Pomost

Sorry this page uses a flash based native radio and needs adobe flash 10+ support.
Download Flash here.

Reklama



Wszystkie teksty zawarte na tej stronie mog być wykorzystane tylko za zgodą autora strony, lub autora tekstu

Wykorzystanie bez zgody, oznacza zamanie praw autorskich, grożące sankcjami prawnymi

Copyright Radio Pomost Arizona © 2013.