Reklama Gora

Video

 

 

POLECAMY

Polecamy  Biuletyn PRP - Numer

Najnowsza książka "Operacja Terror" już w sprzedaży. Do książki załączony jest na płycie DVD film fabularny pod tym samym tytułem. Zapraszamy!

Nadchodzi bezprecedensowa fala likwidacji miejsc pracy. Jest to ważniejszy problem ekonomiczny i społeczny naszych czasów.

Globalna gospodarka rozwija się w kierunku ograniczenia dostępu do rynku pracy osobom o niższym poziomie wykształcenia. To niesłychanie trudne zjawisko. W ciągu dekady może się okazać, że większość niżej płatnych zawodów przestanie istnieć.

Odchodząc ze swojego stanowiska, prezydent Barack Obama zdążył opublikować – w grudniu zeszłego roku – raport, dotyczący automatyzacji i rozwoju sztucznej inteligencji. Analiza, wymieniając zalety, jakie rozwój technologiczny zapewni amerykańskiej gospodarce i społeczeństwu, kładzie silny nacisk na potencjalne zagrożenia, które mogą zakłócić warunki życia milionów obywateli Stanów Zjednoczonych.

Autorzy publikacji zwracają uwagę, że obecnie – co kwartał – 6% miejsc pracy znika, z powodu zamykania się przedsiębiorstw, a jedynie niewielką część z nich jest odtwarzana. Biorąc pod uwagę obecną szybkość postępu technologicznego naukowcy sugerują, że w ciągu dekady zagrożona może być niemal połowa obecnych miejsc pracy. Autorzy badania wskazują, że największe obawy dotyczą grupy gorzej wykształconych pracowników o niskich kwalifikacjach, którzy już teraz mają niskopłatne posady. Według raportu Białego Domu około 83% zawodów ze stawką godzinową poniżej 20 dolarów jest zagrożona przez automatyzację. 44% osób z wykształceniem średnim i niższym może mieć problem z utrzymaniem swojego stanowiska pracy.

Stany Zjednoczone mają obecnie względnie niski udział pracujących w ogólnej liczbie obywateli zdolnych do prac zarobkowych, jak na swoją historię. Odsetek zatrudnionych Amerykanów oscyluje wokół 63%, jest to wynik podobny jak 35 lat temu. Dla porównania ten sam wskaźnik dla Polski, Niemiec i Wielkiej Brytanii wynosi odpowiednio: 56,1%; 60,5% i 78,3%. Autorzy raportu wskazują, że rośnie liczba osób pozostająca poza rynkiem pracy, która nie jest ujęta w statystykach jako bezrobotni. Stany Zjednoczone chwalą się, że stopa bezrobocia wynosi jedynie 4,8%. Tymczasem ilość obywateli bez pracy – tych, którzy chcą, nie mogą, nie muszą lub nie są zainteresowani pracą – sięga już 95 milionów.

Osobnym przykładem, który porusza raport Białego Domu, ale dobrze oddaje istotę czekających wyzwań – są samochody autonomiczne. Szybki rozwój technologiczny na tym polu będzie skutkował dużą zmianą zatrudnienia. Analitycy pochylili się nad każdą kategorią kierowców – od taksówkarzy, kierowców samochodów dostawczych, na ciężarówkach i autobusach kończąc – w sumie z obecnej liczby ponad 3,7 miliona miejsc pracy pozostanie, według ich kalkulacji, od 700 tysięcy do 1,5 miliona.

Według raportu daleko idąca zmiana w strukturze zatrudnienia może mieć dalekosiężne wpływy na kondycję społeczną. Powszechnym marzeniem futurologów była przyszłość, w której człowiek – wyręczony w pracy przez inteligentne maszyny – będzie miał więcej czasu na wypoczynek i pielęgnowanie hobby. Z drugiej strony brak możliwości zarobkowania wiąże się z wyższymi wskaźnikami uzależnień, przemocy w rodzinie czy depresji. Pytanie do jakiego stopnia i która z dwóch powyższych wizji będzie się spełniać. Autorzy publikacji wierzą, że mądra polityka dostosowawcza przygotuje obecnie zatrudnionych na współpracę z automatami i uchroni dużą cześć miejsc pracy.

Zalecenia autorów raportu, dla działań administracji, idą w kilku kierunkach.

Po pierwsze – odpowiedzialny rozwój sztucznej inteligencji. Pogoń za przekuciem każdego odkrycia w sukces finansowy, może prowadzić do zaniechania kosztownego procesu badań i rozwoju. Mimo, że jest to krótkowzroczna strategia, wiele spółek – szczególnie startupów – nie ma dalekosiężnych planów rozwojowych. Liczą one na szybkie zainteresowanie potentatów sektora, aby dać się sprzedać. Rozwój SI powinien stymulować wzrost miejsc pracy w obszarze nauk technicznych. Raport podkreśla potrzebę walki z uprzedzeniami wobec kobiet, aby – między innymi – nie pogłębiać nierówności zarobków pomiędzy płciami.

Po drugie – edukacja. Zakłada się, że zawody przyszłości będą polegały na obsłudze i współpracy z maszynami. Autorzy zwracają uwagę, że rodzi się potrzeba nie tylko ukierunkowania obecnej edukacji (wszystkich szczebli) na kontakt z nowoczesnymi technologiami, ale też na zdobywanie przez uczniów (studentów) potrzeby poszukiwania i poszerzania wiedzy na własną rękę i użytek. Ponieważ wyzwania przyszłości – prawdopodobnie – będą wymagać zmiany zawodu w trakcie kariery, wysuwany jest postulat inwestycji w jednostki edukacyjne, nastawione na kształcenie dorosłych, w celu przebranżowienia i zyskania nowych umiejętności.

Po trzecie – zabezpieczenie socjalne. Wraz ze wzrostem niepewności, co do przyszłości zatrudnienia i – ewentualnych – dużych zmian na rynku pracy, istotną rolę będzie odgrywać wsparcie dla osób, tracących i szukających zajęcia. Prawdopodobnie duża część zatrudnionych będzie przechodzić przez kilkumiesięczne okresy bezrobocia. Powinni wówczas – wraz z rodzinami – podlegać opiece socjalnej. Zalecenia autorów idą w kierunku ubezpieczenia od braku pracy, jednak nie jest żadną tajemnicą, że testowana jest koncepcja dochodu podstawowego, choćby roczny projekt Y Combinatora w Oakland (dla tysiąca woluntariuszy).

Zdaję sobie sprawę, że dyskutowanie o zagrożeniu miejsc pracy przez automatyzację i sztuczną inteligencję w Polsce – krainie taniej siły roboczej – jest jak wołanie na puszczy. Przedsiębiorcy, goniący za zmniejszaniem kosztów, nie są zainteresowani rozwijaniem kapitałochłonnych technologii. Tym bardziej, że na miejsce rodaków – niezadowolonych z oferty płacy, którzy wyemigrowali do Wielkiej Brytanii – pojawili się mniej roszczeniowi Ukraińcy. Jak tak dalej pójdzie, przetrzymamy dłużej niż dekadę, nie zmieniając absolutnie niczego w modelach biznesowych. Podobną aktywność przejawiają rządzący, kusząc zagranicznych inwestorów zwolnieniami z podatków i tanią siłą roboczą. Zagadnienia takie jak: płaca godziwa, sprawiedliwa, czy – nawet boję się napisać to słowo – satysfakcjonująca, nie przebijają się do dyskursu głównego nurtu.

W krajach bardziej narażonych na falę automatyzacji, i związaną z nią – potencjalną – zmianą na rynku pracy, w poszukiwanie rozwiązań są zaangażowani politycy, administracja, przedsiębiorcy i naukowcy. Wszyscy zdają sobie sprawę, że sztuczna inteligencja jest nadzieją i motorem gospodarki przyszłości. Problemem jest jej odpowiedzialne wykorzystanie, aby nie zrujnować systemu ekonomicznego i nie pozbawić milionów ludzi miejsc pracy. Stephen Hawking – genialny fizyk – twierdził, na łamach Guardiana, że „znajdujemy się najbardziej niebezpiecznym momencie rozwoju ludzkości”, a sztuczna inteligencja może prowadzić do zniszczenia obecnych ram społecznych. Tym bardziej warto wzmóc wysiłki, aby niewątpliwe korzyści z automatyzacji były udziałem całego społeczeństwa – a nie tylko wąskiej grupy właścicieli kapitału.

Autorstwo: Rafał Kinowski
Źródło: MediumPubliczne.pl

Breadcrumbs

Radio Pomost

Sorry this page uses a flash based native radio and needs adobe flash 10+ support.
Download Flash here.

Reklama



Wszystkie teksty zawarte na tej stronie mog być wykorzystane tylko za zgodą autora strony, lub autora tekstu

Wykorzystanie bez zgody, oznacza zamanie praw autorskich, grożące sankcjami prawnymi

Copyright Radio Pomost Arizona © 2013.