Reklama Gora

Video

 

POLECAMY

Polecamy  Biuletyn PRP - Numer

Historia RSP PomOST

Mozno juz kupic w Polsce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Wszyscy dobrze znamy ten frogment książki Marii Konopnickiej “O krasnoludkach i sierotce Marysi”:
 

“Czy to bajka, czy nie bajka,
Myślcie sobie, jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie!

Naród wielce osobliwy.
Drobny — niby ziarnka w bani:
Jeśli które z was nie wierzy,
Niech zapyta starej niani”.

Można to włożyć między bajki, gdyby nie doniesienia o znalezieniu na pustyni Atakama w Chile w roku 2003 szkieletu małego ludka wielkości 15 cm, którego zdjęcia rentgenowskie można zobaczyć tutaj. Niektórzy twierdzą, że jest to ludzki płód ale prof. Ralph Lachman – doktor medycyny (MD) uważa, ze osobnik w chwili śmierci miał 6 do 8 lat sądząc po zużyciu jego kolan. Czyli, jak na płód był dość stary, a na dodatek musiał chodzić, żeby zużyć sobie kolana. Poza tym miał zęba, a płody raczej zębów nie posiadaja. Ale miejsza z tym. Z twiedzeń prof. Lachmana wynika, że to był jakiś niewyrośnięty dzieciak, ale z jakiejś innej, nieludzkiej rasy. Wedle autochtonów zamieszkujących pustynię Atakama takich kurdupli było tam więcej.
I teraz powracając do Konopnickiej, rodzi się takie pytanie. Skąd ona, pod koniec XIX wieku, widziała o istnieniu humanoidów z pustyni Atakama, których to zaadoptowała do polskich warunków i opisała w swoim wielkim dziele? Musieli to być przybysze z pustyni Atakama, bo marzli w zimie i nie umieli ogrzewać swoich domów, o czym świadczy fragment:

“Zima była tak ciężka i długa, że miłościwy Błystek, król Krasnoludków, przymarzł do swojego tronu. Siwa jego głowa uczyniła się srebrną od szronu, u brody wisiały lodowe sople, brwi najeżone okiścią stały się groźne i srogie; w koronie, zamiast pereł, iskrzyły krople zamarzniętej rosy, a para oddechu osiadała śniegiem na kryształowych ścianach jego skalnej groty.
Wierni poddani króla, żwawe krasnoludki, otulali się jak mogli w swoje czerwone opończe i w wielkie kaptury. Wielu z nich sporządziło sobie szuby i spencery z mchów brunatnych i zielonych, uzbieranych w boru jeszcze na jesieni, z szyszek, z huby drzewnej, z wiewiórczych puchów, a nawet z piórek, które pogubiły ptaszki, lecące za morze.
Ale król Błystek nie mógł się odziewać tak ubogo i tak pospolicie. On zimą i latem musiał nosić purpurową szatę, która od wieków służąc królom Krasnoludków, dobrze już była wytarta i wiatr przez nią świstał. Nigdy też, za nowych swoich czasów nawet, bardzo ciepłą szata owa nie była, ile że z przędzy tych czerwonych pajączków, co to wiosną po grzędach się snują, utkana, miała zaledwie grubość makowego listka.
Drżało więc królisko srodze, raz wraz chuchając w ręce, które mu tak zgrabiały, że już i berła utrzymać w nich nie mógł.
W kryształowym pałacu, wiadomo, ognia palić nie można. Jakże?! Jeszcze by wszystko potrzaskało: posadzki i mury.”

Polskie krasnoludki napewno były przystosowane genetycznie do przetrwania ciężkich zim, a jak widać bohaterowie baśni Marii Konopnickiej nie radzili sobie z tą porą roku. Widać byli więc przybyszami z ciepłych krajów, chociaż w niektóry rejonach pustyni Atakama, jak na przykład w rejonie Ollagüe, temperatura w nocy może spaść i do – 25 stopni. Ale za to w dzień gdzieniegdzie temperatura dochodzi do 45 stopni, więc mogły się skrzaty ogrzać po zimnej nocy.
Teraz już wiemy, że Konopnicka opisała ludzików z Atakamy. Ale skąd o nich wiedziała? Może znała się z rodziną Domeyków, a Ignacy Domeyko mógł co nieco wiedzieć o tych ludkach. Mogła się również znać z Władysławem Klugerem, który, co prawda, pracował w Peru ale mógł coś słyszeć o maluchach z Chile.
Innym rozwiązaniem tej zagadki może być jasnowidzenie lub mediumiczne zdolności Marii Konopnickiej. Mogła dostać objawienia, wizji o małych ludkach z Ameryki Południowej, mogła w transie mediumicznym skontaktować się z duchami tajemniczych humanoidów, ktorzy opowiedzili jej swoja smutną historię lub Duch Święty zasugerował jej istnienie takich istot.
Przyjmując to drugie, nadnaturalne pozyskanie wiedzy, należałoby uznać Marię Konopnicką za piątego wieszcza (za czwartego robi Cyprian Kamil Norwid) i pierwszą wieszczkę Polski.

 

 

żródło: http://innywariant.weebly.com/1/post/2013/10/maria-konopnicka-jasnowidzca-czy-dobrze-poinformowana.html

 

Breadcrumbs

Radio Pomost

Sorry this page uses a flash based native radio and needs adobe flash 10+ support.
Download Flash here.

Reklama



Wszystkie teksty zawarte na tej stronie mog być wykorzystane tylko za zgodą autora strony, lub autora tekstu

Wykorzystanie bez zgody, oznacza zamanie praw autorskich, grożące sankcjami prawnymi

Copyright Radio Pomost Arizona © 2013.